Wydział Filologiczny - strona archiwalna Działalność naukowo-badawcza Archiwum zdarzeń pozanaukowych

19-20 kwietnia 2009 r.

A wszystko zaczęło się w Atenach. Zaraz po dotarciu do akademika, gdzie spaliśmy trzy noce, po krótkim odpoczynku odbyliśmy spacer na stadion olimpijski. Następnego dnia, w poniedziałek, wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Udało nam się zobaczyć eksponaty w Muzeum Archeologicznym, Akropol, Agorę i świątynię Zeusa Olimpijskiego. Wieczorem poszliśmy na Plakę, dzielnicę Aten, miejsce, które cały czas tętni życiem. We wtorek zaś dwoma wypożyczonymi busami udaliśmy się na przylądek Sunio, gdzie stoją ruiny świątyni Posejdona, następnie do Brauron, okręgu kultowego Artemidy. Na koniec pojechaliśmy na miejsce, gdzie odbyła się słynna bitwa pod Maratonem. 22 kwietnia, w środę musieliśmy opuścić przytulny, ciepły akademik i wyruszyć w kierunku Delf, gdzie czekało nas rozbijanie namiotów. Po drodze odwiedziliśmy Termopile i słynną tablicę pamiątkową z inskrypcją. Kolejny dzień upłynął na zwiedzaniu okręgu kultowego Apollona w Delfach, obejrzeliśmy też stadion, zwiedziliśmy Muzeum Archeologiczne, Gimnazjon i Tolos. Piątek rozpoczęliśmy zwiedzaniem Hosios Lukas, prawosławnego monastyru, potem Orchomenos, gdzie również widzieliśmy monastyr i gdzie, oprócz oglądania miejsca archeologicznego, poznaliśmy kuchnię grecką „od środka”. Pod koniec dnia dotarliśmy do Cheronei z ogromnym posągiem lwa. 25 kwietnia trzeba było opuścić Delfy i ruszyć dalej aż do Olimpii, która leży na Półwyspie Peloponeskim. Tego dnia zdążyliśmy jeszcze wspiąć się na górę, na której znajdował się zamek - wenecka twierdza w Naupaktos (dawniej Lepanto), oraz przejść się ulicami miasta Patras, gdzie zobaczyliśmy kościół św. Andrzeja, rzymski odeon i mogliśmy uraczyć nasze brzuchy jedzeniem z greckiego fast-foodu. Niedziela okazała się idealnym dniem na zwiedzanie starożytnej Olimpii, można powiedzieć, że cała pachniała ambrozją. Tegoż dnia odwiedziliśmy też Skillunt, który może nie poraził nas pięknem ale zaskoczył i wprawił w zadumę. Następnego dnia dotarliśmy do imponującej świątyni w Bassaj, do największego greckiego teatru w Megalopolis, do Tripolis, a na koniec do Istmii, gdzie - na szczęście - po raz ostatni musieliśmy rozbić nasze namioty. Obudzeni we wtorek szumem morza żwawo ruszyliśmy na zwiedzanie Myken, Tirynsu i Epidauros. Nie można przecież być w Grecji i nie zobaczyć lwiej bramy, czy też nie wystąpić na orchestrze w Epidauros. 29 kwietnia zwiedziliśmy Korynt, następnie Sykion, który oczarował nas ciszą i spokojem, tak jakby czas tam stanął w miejscu, oraz Jezioro Stymfalijskie, którego piękna nie da się opisać żadnymi słowami. Gdy wróciliśmy do Istmii, niektórzy wzięli orzeźwiającą kąpiel w morzu, która na szczęście nie skończyła się zapaleniem płuc. Cóż, następnego dnia trzeba było wracać do domu.
Nasza podróż do Grecji na pewno poszerzyła naszą wiedzę, będziemy ją zawsze wspominać z nutką melancholii. W tym miejscu chcieliśmy serdecznie podziękować za pomoc finansową władz Uniwersytetu Gdańskiego oraz duchowe wsparcie pracowników Katedry Filologii Klasycznej.
Po tak udanym objeździe naukowym pozostaje jedynie żywić nadzieję, że takich wyjazdów będzie więcej i że za rok zrealizujemy nasz plan wyjazdu, tym razem do Italii…

Relacja Anna Palmowska

Wyświetleń: 5032
Ostatnio modyfikowane: 26.06.2009